Archiwum autora: Łukasz Mordasewicz

Strefa cienia (część 2) – czyli problemy, trudności, wyzwania.

Co nie ma cienia, istnieć nie ma siły.
/Czesław Miłosz, Wiara/

Nie ma róży bez kolców, dnia bez nocy, życia bez problemów, choć niektórzy twierdzą, że w życiu nie ma problemów, są tylko wyzwania. Jakkolwiek to nazwać, w istnienie na tym świecie wkodowane są wymagające, ciężkie do zniesienia stany, kiedy nie dzieje się tak jakbyśmy chcieli, sytuacja staje się poważna, wywołuje negatywne emocje, wymaga przemyślenia i znalezienia jakiegoś wyjścia czy rozwiązania. Jak bardzo byś się nie starał, nie uda Ci się zupełnie uniknąć takich doświadczeń. Zaakceptuj, więc fakt, że na Twojej drodze zawodowej również będą się pojawiały się problemy, przeszkody i kryzysy. Bez względu na to jak bardzo byłyby trudne, zawsze jesteś w stanie coś z nich wynieść i dzięki nim się rozwijać. Fryderyk Nietzsche ujął to jednym krótkim zdaniem: „Co mnie nie zabija, to czyni mnie silniejszym”. Każdy przezwyciężony problem uczyni Cię w jakiejś dziedzinie sprawniejszym, odporniejszym, mądrzejszym.

Ten dział został stworzony właśnie po to, aby uczyć i wspomagać Cię w wykorzystywaniu trudnych, wymagających, nieraz bolesnych sytuacji dla własnego rozwoju. Wobec takich sytuacji będziesz w szczególny sposób potrzebował wsparcia z zewnątrz, gdyż jak powiedział Albert Einstein „żaden problem nie może być rozwiązany przez tą samą świadomość, która go stworzyła”. Oznacza to, że na głębszym poziomie każdy problem jest wezwaniem do pewnej zmiany sposobu postrzegania, odczuwania i myślenia, a to znaczy, że będziesz potrzebował narzędzi, aby tą zmianę wywołać.

Zacznijmy od tego, że kiedy napotykasz wymagające, uciążliwe, budzące negatywne emocje sytuacje, możesz winić świat lub innych ludzi, walczyć, narzekać, izolować się, szukać innych źródeł satysfakcji, zagłuszać nieprzyjemne uczucia, ale możesz też na jakiś czas odłożyć emocje na bok i przyjrzeć się temu jak powstają trudności, które napotykasz, co w Tobie takiego jest, że właśnie Tobie się one w tym miejscu i czasie przydarzają i pracować nad sobą. Wtedy niekorzystna dla Ciebie sytuacja stanie się darem losu, źródłem wielu odkryć, nowej świadomości, być może wręcz nowej tożsamości, a rzeczy niegdyś trudne z czasem staną się proste.

Kiedy sytuacja robi się trudna:
1. Uznaj, że masz problem. Niektórzy są skłonni negować istnienie problemu, przekonywać samego siebie, że to nic takiego i samo przejdzie. Niestety, jeśli nie nastąpi zmiana, sytuacja będzie rozwijała się dalej w tym samym, mniej lub bardziej niezgodnym z Twoimi oczekiwaniami kierunku.

2. Oceń, na ile ten problem jest dla Ciebie ważny i pilny, co oznacza określenie jak intensywnie i jak szybko potrzebujesz się nim zająć. Czasami problem nie jest na tyle ważny, aby „kruszyć kopie”, jednak nawet małe ziarnko piasku potrafi uwierać, szczególnie, gdy sytuacja przeciąga się w czasie.

3. Uznaj, że problem ten można rozwiązać za pomocą określonych procedur i metod. Zakłada to, że każdy problem ma swoje konstruktywne rozwiązanie, a najczęściej kilka – nawet, jeśli w tej chwili nawet sobie nie potrafisz go wyobrazić. Po prostu, potrzeba je znaleźć.

4. Uświadom sobie, że problem jest Twój, co oznacza, że to, co stanowi dla Ciebie problem nie musi być problemem dla innych i mogą Twojego problemu nie zauważać, nie uważać go za ważny albo wręcz dziwić się, że „to” jest dla Ciebie problemem. Nie oznacza to, że z Tobą jest coś nie tak, a jedynie to, że ludzie różnią się od siebie odbiorem sytuacji. Oznacza to jednak, że masz swój udział w powstaniu problemu. Jest w Tobie coś, co niejako ten problem przyciągnęło, odkrywa on jakąś Twoją niewiedzę czy nieumiejętność w jakieś dziedzinie.

5. Uznaj, że rozwiązanie problemu należy do Ciebie. Bywa, co prawda czasami, że problem „sam” się rozwiązuje, co często oznacza, że ktoś się za to zabrał przed Tobą. W dzieciństwie problemy za nas często rozwiązują rodzice, szkoła, a później inne przyjmujące rolę opiekuńczą instytucje, bywa, że nawet zanim uświadomimy sobie ich istnienie – co wytwarza w nas poczucie, że problemy rozwiązują się same. Czasami też potrzebna do rozwiązania wiedza pojawia się z rozmową, przeczytaną książką, obejrzanym filmem, jakimś nowym doświadczeniem, które powoduje wymaganą zmianę świadomości, przy czym, możesz lub nie zdawać sobie sprawę, skąd rozwiązanie się pojawiło.

6. Bądź gotowy eksperymentować, korzystać z różnych źródeł, strategii i metod, gdyż w ten sposób rozwijasz w sobie ogólną umiejętność radzenia sobie z trudnościami.

Ziarnko pieprzu. Straciłem pracę. Jestem na bruku… (Ćwiczenie 4)

Na zmieniającym się obecnie bardzo dynamicznie rynku pracy poszukiwanie prace rzadko jest jednorazowe i taka konieczność może nadejść w każdej chwili bez ostrzeżenia. Np. pracodawca, który nie zgłaszał żadnych zaostrzeń co do naszej pracy informuje nas, że nie przedłuży z nami umowy. Może nam w takim układzie podać powód lub nie, gdyż nie ma takiego obowiązku. Generalną zasadą jest, że przyczynę wypowiedzenia umowy o pracę pracodawca musi podać w przypadku umowy zawartej na czas nieokreślony. W przypadku umów terminowych taki obowiązek na nim nie ciąży. Może więc być tak, że pomimo pozytywnych wypowiedzi skłaniających pracownika do myślenia, że przedłużenie umowy jest tylko kwestią formalności dowie się on na koniec, że nie zostanie ona przedłużona bez żadnego uzasadnienia. Jeśli natomiast przyczyna zostanie podana, może nie mieć ona nic wspólnego z rzeczywistym, nie zawsze racjonalnym powodem. Istnieje wiele przyczyn, z których możesz nie otrzymać kontynuacji umowy lub zostać nagle zwolniony, wyrzucony, pozostawiony na bruku – czasami w całkowitej sprzeczności z zasadami, jakie oficjalnie głosi pracodawca. Czytaj dalej

Ziarnko pieprzu. Stało się – nie przyjęli mnie do pracy (Ćwiczenie 3)

Celem tego eksperymentu jest konstruktywne poradzenie z odrzuceniem Twojej kandydatury na dane stanowisko, wykorzystanie tej sytuacji do uczenia się i rozwoju.

Pierwsze, co potrzebujesz, to uświadomić i zaakceptować swoje emocje. Cokolwiek czujesz, jest to ok. Masz do tego prawo. Następnie zauważ, co masz ochotę zrobić i co myślisz. Dokończ poniższe zadnia (bez cenzurowania):

  1. Kiedy dowiedziałem się, że moja kandydatura została odrzucona, poczułem…
  2. Kiedy dowiedziałem się, że moja kandydatura została odrzucona, miałem ochotę (zrobić)….
  3. Kiedy dowiedziałem się, że moja kandydatura została odrzucona, pomyślałem…

Zadaj sobie teraz następujące pytania:

  1. Czy to, co czuję wspiera mnie i pomaga mi działać w tej sytuacji w sposób konstruktywny? Jaki wpływ może to mieć na moje dalsze poszukiwanie pracy?

Zanim zaczniesz dalsze poszukiwanie pracy, ważne jest abyś uwolnił się do wszystkich negatywnych emocji związanych z odrzuceniem Twojej kandydatury. W przeciwnym razie w mniejszym lub większym stopniu będą Cię one paraliżowały, tliły w Twoich oczach, pobrzmiewały w słowach, rzutowały na Twoje zachowania i reakcje, co może nie być obojętne dla wyniku kolejnej rozmowy kwalifikacyjnej. Pozbyć się ich może Ci pomóc fizyczny ruch, rozmowa z przyjacielem, praca z terapeutą, zapisanie ich na kartce i spalenie, czy – jeśli jesteś osobą wierzącą – modlitwa.

  1. Czy to, co mam ochotę zrobić pomoże mi w dalszym poszukiwaniu pracy?

Jeśli dojdziesz do wniosku, że nie, zastanów się, co mógłbyś zrobić w zamian. Wymyśl kilka sposobów działania, które mogłyby zwiększyć Twoje szanse na znalezienie pracy.

  1. Czy to, co myślę w tej sytuacji, jest oparte na realnych faktach? Czy pomaga mi czuć się tak jak chcę się czuć? Czy pomaga mi podjąć konstruktywne dalsze działania?

Zauważ, że w tym wszystkim najważniejsze jest to, co myślisz, bo to właśnie to, co myślisz o danej sytuacji uruchamia Twoje uczucia i działania. To również tu masz najłatwiejszy dostęp, a więc i największy wpływ. Jeśli Twoje myślenie nie wspiera Cię, to co może Cię wesprzeć? Zastanów się, co innego mógłbyś myśleć w tej sytuacji, aby Twoje myślenie wspierało Cię konstruktywnie. Zauważysz też, że gdy zmieni się Twoje myślenie zmienią się i Twoje emocje i motywacja do działania.

Ziarnko pieprzu. A co jeśli mnie odrzucą? (Ćwiczenie 2)

Celem tego eksperymentu jest odkrywanie osobistego znaczenia odrzucenia twojej kandydatury na dane stanowisko i rozwijanie w sobie umiejętności radzenia sobie z nim.

Zadaj sobie pytanie, w jakim stopniu boisz się odrzucenia Twojej kandydatury na dane stanowisko. Czasami ludzie boją się tak bardzo, że boją się nawet w myślach nazwać swój lek, tak jakby przez nazwanie go mogli sprowokować, że ich lęk się zmaterializuje. W gruncie rzeczy, kiedy nazywasz lek z jednej strony stajesz się go bardziej świadomy, z drugiej uzyskujesz nad nim większą kontrolę. Lek, któremu zaprzeczasz, którego się wypierasz ma nad Tobą większą władzę i może Cię sparaliżować w najmniej odpowiednim momencie. Czytaj dalej

Wydanie książki! „Zdobywanie pracy. Odkryj klucz do sukcesu zawodowego”

Uroczyście oznajmiam, że po wielu miesiącach ciężkiej pracy wydałem książkę „Zdobywanie pracy. Odkryj klucz do sukcesu zawodowego”, w której dzielę się swoją filozofią zdobywania pracy – metodą, z jakiej skorzystać może każdy niezależnie od wieku, płci, wykształcenia czy doświadczenia. Książkę można między innymi kupić w tej popularnej księgarni.

zdopra

To między innymi Wasze komentarze, nieustannie pojawiające się prywatne zapytania, prośby o konsultacje oraz nasza wspólna praca nad wieloma CV stały się dla mnie dodatkową motywacją, aby zagadnienia (którymi podzieliłem się tutaj na blogu) poszerzyć (książka zawiera kilka dodatkowych rozdziałów) i udostępnić także dla:

1) osób, którym blog nie jest po drodze i nie miały okazji się tutaj znaleźć (książka ma być także dostępna w tradycyjnych księgarniach),

2) osób, które wolą czytać w klasyczny sposób bo uważają, że papier to papier (albo wolą EPUB, PDF lub MOBI – bo takie wersje także są dostępne).

Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję za wasz wkład w kierunek rozwoju tego bloga, za ostatni rok wspólnych eksperymentów i za bardzo przychylne opinie.

Chociaż najlepsze jeszcze przed nami to mam nadzieję, że dotychczasowo zaprezentowana przeze mnie wiedza będzie pomocna dla wszystkich potrafiących i niepotrafiących poruszać się na rynku pracy.

Pozdrawiam serdecznie,
Bartek Nestorowicz

Ziarnko pieprzu. Czyli co to znaczy NIE? (Ćwiczenie 1)

Celem tego eksperymentu jest odkrywanie osobistego znaczenia słowa NIE i rozwijanie w sobie umiejętności radzenia sobie z odrzuceniem.

NIE jest jak ziarnko pieprzu w zupie – może poprawić jej smak i spowodować, że nabierzesz większej ochoty na resztę lub zniechęcić Cię do dalszej konsumpcji. Kiedy znajdujesz w zupie kolejne ziarnko pieprzu, szczególnie, gdy trafia Ci między zęby wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewałeś, możesz czuć się zirytowany lub zniechęcony. Kiedy szukając pracy, po raz któryś tam z rzędu słyszysz NIE, możesz czuć się potraktowany niesprawiedliwie, mieć ochotę wściec się i coś zdemolować lub obrazić się na cały świat pracy, zamknąć oczy, zwinąć się w kłębek i nie wychodzić z domu, włączyć telewizor na maksa, upić do nieprzytomności, albo co tam masz jeszcze w zanadrzu jako sposób radzenia sobie z trudnymi emocjami… Czytaj dalej

Strefa cienia (część 1) – Branie byka za rogi, czyli o trudnej sztuce radzenia sobie z odrzuceniem

Spróbujemy dziś – jak się to się mówi obrazowo – „wziąć byka za rogi” i poddajmy refleksji jedną z najmroczniejszych stron poszukiwania pracy. Od małego uczymy się, że źle jest być odrzuconym. Pomyślmy, dla dziecka odrzucenie przez rodziców, szczególnie przez matkę, znaczy często po prostu nieistnienie, dla naszych, nie tak znów dalekich przodków odrzucenie przez wspólnotę oznaczało mniejsze szanse na przeżycie. Tkwi więc w nas głęboki atawistyczny lęk przed odrzuceniem. Bywają, co prawda ludzie, którzy z różnych, mniej lub bardziej dziwnych powodów pragną być odrzucani lub odrzucenie spływa, czy wydaje się spływać po nich jak woda po gęsi, jednak większość z nas nienawidzi doznawać odrzucenia i jest gotowa zrobić wszystko, aby odrzucenia uniknąć. A tu przychodzi czas szukania pracyCzytaj dalej

Strefa cienia – zapowiedź nowego cyklu artykułów

Ruszamy ze Strefą Cienia, czyli cyklem artykułów, porad, ćwiczeń i testów, dzięki którym będziesz w stanie (1) lepiej poznać siebie, swoje predyspozycje i preferencje odnośnie miejsca pracy oraz (2) uporać się z trudnymi sytuacjami, jakie pojawiają się podczas procesu zdobywania pracy.

Napisałem ruszamy, ponieważ będzie to praca zespołowa. Choć by oddać stan faktyczny w większości będzie ona wykonana przez moją koleżankę – psychologa, któremu ufam i który ma duże doświadczenie w obcowaniu z rynkiem pracy: Krystynę Kozikowską-Koppel. Mam nadzieję, że materiały jakie tu znajdziesz przyczynią się do poprawy komfortu Twojego życia. Dzięki nim staniesz się bardziej świadomy swojej wartości, wytyczysz klarowną dla samego siebie ścieżkę rozwoju zawodowego oraz osiągniesz sukces radząc sobie z przeciwieństwami i wyzwaniami. Zaczynamy od wprowadzenia do tematu, po to by w następnym odcinku przejść do kwestii „NIE” i radzenia sobie z odrzuceniem, jakiego można doświadczyć uczestnicząc w procesach rekrutacji.

A na koniec mała prośba – ten cykl kierowany jest do Ciebie i będę wdzięczny, jeśli zasugerujesz jakie tematy Cię interesują. Jesteśmy po to, by dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem.

Pozdrawiam i życzę owocnej lektury – Bartek.

O sztuce lenistwa (część 2) – Nie samą pracą żyje człowiek (KKK)

Praca zajmuje nam około 1/3 dnia (przy standardowym etacie średnio 40 godzin tygodniowo), nie mówiąc o nadgodzinach. Często wykonujemy ją jeszcze w umyśle długo po wyjściu z niej, szczególnie jeśli spotkaliśmy się z jakimś trudnym zadaniem czy problemem, co powoduje adekwatną mobilizację naszego ciała i umysłu. Do tego należy doliczyć czas na dotarcie do pracy i powrót do domu. Po powrocie, kiedy najchętniej wyłożylibyśmy się wygodnie na kanapie i oddali błogiemu lenistwu, trzeba zadbać o dom, zrobić zakupy, przygotować posiłek, coś wyprać, coś wyprasować, pomóc dzieciom w odrobieniu lekcji, zawieść dzieci na dodatkowe lekcje, umyć samochód, przystrzyc trawnik, ocieplić poddasze czy co tam jeszcze… No cóż, znamy stare przysłowie: „Najpierw obowiązki później przyjemności”.

Wg badania „Budżetów czasu” przeprowadzonego przez Główny Urząd Statystyczny (GUS) statystycznie każdy z nas ma średnio 4 godziny i 39 minut czasu wolnego w ciągu doby – czyli czasu niepoświęconego na pracę i dojazdy, zajęcia domowe czy opiekę nad dziećmi. Tak wygląda statystka. Kto jednak przeznacza codziennie ponad 4 godziny tylko dla siebie? Ile osób w ciągu tygodnia nie ma dla siebie czasu i wypełnia jedynie konieczne obowiązki?

Ale mamy przecież weekendy, jakie pozwolą nadrobić odpoczynkowe zaległości. Jednak część z nas podejmuje pracę zarobkową również w weekendy – 64% respondentów pracujących (oraz 35% całej grupy badanych). Kiedy zatem mamy czas na odpoczynek? Nie w tygodniu, nie w weekendy, bo albo stale albo pracujemy, albo nadrabiamy zaległości domowe? To może urlop? Jednak całkiem sporo ludzi rezygnuje z dłuższego urlopu w nadziei, że wystarczą krótkie wypady wakacyjne lub przedłużane weekendy. W praktyce okazuje się jednak, że nie zapewniają one tego co 2-tygodniowy wypoczynek, w dodatku z dala od służbowego telefonu.

A jeśli nawet mamy wolny czas, to ile z tego czasu przeznaczone jest na wypoczynek pozwalający zrównoważyć skutki codziennej aktywności? Znaczna cześć z nas czas wolny po pracy woli przeznaczyć na wszystko, tylko nie na relaks. Zamiast na jogę, basen czy pójście do parku, po powrocie z pracy siadamy przed komputerem lub telewizorem. Statystyczny Polak spędza ponoć przed telewizorem 3-4 godziny dziennie, czyli… większość swojego wolnego czasu… Daje to jednak tylko złudzenie odpoczynku. Wiele oglądanych przez niego wówczas programów powoduje stres i napięcie. Znaczna część z nich z nich deformuje obraz świata, sprawiając wrażenie, że katastrofy, wypadki, oszustwa, zabójstwa i gwałty są częstsze niż w rzeczywistości. Efektem jest wzrost poczucia zagrożenia i… wydzielanie większej ilości hormonów stresu, co przekłada się między innymi na napięcia i zmęczenie mięsni, wyższe ciśnienie krwi, odkładanie blaszek miażdżycowych w naczyniach krwionośnych, otyłość brzuszną, obniżenie odporności, zburzenia przemiany wapnia. Podobnie, modny ostatnio szczególnie wśród młodszych wiekiem, clubbing, niezależnie od rodzaju muzyki czy charakteru lokalu, odcina nas od naturalnego środowiska i dobowego cyklu aktywności-odpoczynku.

Psycholodzy biją na alarm: prawie w ogóle nie potrafimy odpoczywać, nie mówiąc już o błogim leniuchowaniu! Do gabinetów terapeutów trafia coraz więcej osób przepracowanych, przemęczonych, które od kilku lat nie były na urlopie. Szybkie tempo pracy, ciągła pogoń za większą wydajnością powoduje, że chwile relaksu traktowane są jako coś niewłaściwego, ludzie czują się nie w porządku, kiedy „nic nie robią”. Paradoksalnie odpoczynek zamiast regenerować stresuje. Poczucie nicnierobienia drażni do tego stopnia, że zamiast spokoju, jasnego umysłu i rozluźnienia pojawia się męczące i długotrwałe napięcie. Są nawet tacy, których relaks doprowadza do frustracji, a nawet, w skrajnych przypadkach do furii.

Dla ludzi jest oczywiste, że pracować trzeba się nauczyć, wielu jednak może wydać się trochę dziwne, że odpoczywać też trzeba umieć. Jeśli w człowieku na skutek działań rodziców, otoczenia, a także pracy własnej wykształcą się takie cechy, jak np., pracowitość i skłonność do robienia samych pożytecznych rzeczy, silne poczucie obowiązku – to, co prawda, ma on spore szanse na odnoszenie kolejnych sukcesów najpierw w szkole, a później w pracy, jednak może mu brakować umiejętności przeznaczenia wolnego czasu na odpoczynek i osiągania stanu zrelaksowania koniecznego do głębokiej odnowy własnych sił. Zamiast czerpać radość z sukcesu może się w dążeniu do sukcesu wyczerpywać. Tymczasem, aby zachować zdrowy dystans do wykonywanej pracy i nie dać się zwariować zalecane jest w ciągu dnia minimum pół godziny relaksu. Jeśli żyjemy samą pracą, organizm prędzej czy później upomni się o czas dla siebie.

Autorem (archiwalnego) artykułu jest Krystyna Kozikowska-Koppel.

O sztuce lenistwa (część 1) – Nieco refleksji globalnych (KKK)

I oto nadszedł czas upragnionych, wydawałoby się, wakacji – błogi czas relaksu, lenistwa i nic nie robienia. Uznaliśmy to za dobry moment na przyjrzenie się gatunkowi ludzkiemu pod kątem przejawianej przez niego aktywności i jej braku. Tekst ten polecamy szczególnie osobom, które wzdrygają się na myśl o urlopie, mają poczucie, że bez nich w pracy wszystko się zawali lub wręcz nie były na urlopie od wielu lat, gdyż uważają go za stratę czasu. Tekst trafi także do tych, którzy potrafią spędzić urlop bardziej pracowicie niż czas w pracy. Przyjrzyjmy się więc opozycji praca-odpoczynek z nieco odmiennego, w pierwszej chwili być może niecodziennego punktu widzenia.

Obserwując gatunek ludzki, możemy zauważyć, że znajduje się on w niewoli ciągłej, nadmiarowej, często bezsensownej i destrukcyjnej aktywności. Aktywność ta niszczy środowisko jego życia. Degraduje glebę przede wszystkim poprzez skażenia przemysłowe i komunikacyjne, chemizację rolnictwa, chemiczne metody walki ze szkodnikami pól i lasów, niewłaściwe metody uprawy. Zatruwa wodę, głównie odprowadzając do niej ścieki komunalne z miast i osiedli, różnorodne ścieki przemysłowe z zakładów produkcyjnych, ścieki pochodzące z rolnictwa. W Polce obecnie wody pierwszej klasy czystości, a więc takie, które mogą być używane przez ludność bez specjalnego uzdatniania, występują zaledwie na około 10% długości naszych rzek. Działalność ludzi zanieczyszcza też powietrze. Główną aktywnością wykazuje się tu przemysł zwłaszcza energetyczny, hutniczy i górniczy, chemiczny i atomowy i komunikacja. Dochodzi do tego rolnictwo, przede wszystkim poprzez stosowanie środków ochrony roślin. Swój udział mają też gospodarstwa domowe, skąd pochodzą związki wydzielające się z wykończeniowych materiałów budowlanych, czy mebli. Gdy przychodzi okres jesienno-zimowy jakość otaczającego powietrza pogarsza się jeszcze bardziej dzięki aktywności mieszkańców, najczęściej z domków jednorodzinnych, którzy w ramach zapobiegliwej oszczędności spalają śmieci w domowych paleniskach. Zanieczyszczenia powietrza są najbardziej niebezpieczne ze wszystkich zanieczyszczeń, gdyż są mobilne i mogą skazić na dużych obszarach praktycznie wszystkie komponenty środowiska. Pewna ich ilość przedostaje się stale do wód i gleby.

Znaczną aktywność przejawia też gatunek ludzki w zakresie skażenia tego, czym się odżywia. W sposób mniej lub bardziej niezamierzony wprowadza do żywności substancje chemiczne, promieniotwórcze, a także mikroorganizmy chorobotwórcze. Skażenia mogą znaleźć się w środkach spożywczych w wyniku produkcji, pakowania, transportu czy przechowywania bądź na skutek skażenia środowiska; skażonej gleby, powietrza atmosferycznego, wody. Jak wynika z szacunków amerykańskich naukowców, przeciętny mieszkaniec wysokorozwiniętych krajów spożywa rocznie ok. 2,5 kg różnych związków chemicznych. Wykaz trucizn staje się coraz dłuższy: metale ciężkie, pestycydy, herbicydy, nawozy sztuczne, leki weterynaryjne, substancje radioaktywne i inne substancje chemiczne pochodzące z różnych gałęzi przemysłu oraz zanieczyszczenia pochodzące z bardzo szybko rozwijającej się motoryzacji.

Wytrwała aktywność zdolnych przedstawicieli gatunku ludzkiego doprowadziła w końcu do wyprodukowania broni zdolnej zniszczyć cały ten gatunek. Wiele godzin ciężkiej pracy najtęższych głów tego gatunku wyprodukowało broń jądrową, biologiczną i chemiczną zdolną do rażenia wszystkiego, co żyje na duże odległości i na dużych obszarach. Armia Stanów Zjednoczonych pomyślnie przeprowadziła jakiś czas temu (2011) pierwszy test Zaawansowanej Broni Sonicznej (AHW). Jest to rakieta, która może przemieszczać się z prędkością pięciokrotnie większą niż prędkość dźwięku i dotrzeć do dowolnego celu na Ziemi w przeciągu godziny. AHW wystartowała z bazy wojskowej na wyspie Kauai na Hawajach w czwartek o godzinie 1.30 czasu lokalnego. W niecałe pół godziny dotarła do oddalonego o ok. 4 tys. Kilometrów atolu Kwajalein w archipelagu Wysp Marshalla. Kosztem 50 mld. rubli przez 15 lat pracowici Rosjanie budowali okręt atomowy Siewierodwińsk (wodowanie odbyło się 15 czerwca 2010 roku), z którego wystrzelone w Władywostoku rakiety są w stanie osiągnąć terytorium Stanów Zjednoczonych. Drugi okręt – Kazań ma kosztować ponad 2 razy więcej. W planach niestrudzeni Rosjanie mają już trzeci.

Nadmiarowa aktywność niszczy również samo ciało człowieka, wprowadza umysł w stan rozedrgania, prowadzi do różnych chorób. W ostatnich latach na całym świecie, w szczególności w krajach wysoko rozwiniętych rośnie liczba osób, które na skutek różnych czynników przekroczyły stan równowagi między spalaniem zasobów a możliwością regeneracji i odnowy. Brak regularnego snu, przepracowanie powodują spadek formy. Kumulacja stresu prowadzi do przemęczenia oraz ubytku sił psychofizycznych, zaburzenia harmonii w ciele, utraty balansu w organizmie człowieka. Organizm nie regeneruje się, ponieważ zapasy energii zostały wyczerpane.

W 1993 roku Światowa Organizacja Zdrowia na listę chorób cywilizacyjnych wpisała „zespół przewlekłego zmęczenia” (CFS, Chronic Fatigue Syndrome). Zidentyfikowali ją już w latach 80-tych amerykańscy lekarze. W mediach funkcjonowała też nazwa „choroba yuppies”, ponieważ dotykała ona głównie młodych, wykształconych ludzi z dobrze sytuowanych środowisk, poświęcających się karierze zawodowej. Ok. 70% chorych stanowiły kobiety. Obecnie nadal CFS rozpoznaje się u kobiet 3, a nawet 4 razy częściej niż u mężczyzn. Może to wynikać z tego, że negatywne skutki nadmiernego obciążenia częściej dotykają kobiet. Pracujące zawodowo kobiety mają inny cykl dobowy hormonów stresowych tj. adrenaliny i noradrenaliny niż pracujący mężczyźni. Zarówno u mężczyzn jak i u kobiet występuje szczyt poziomu reakcji tych hormonów w godzinach popołudniowych. Różnica polega na tym, że u mężczyzn ich poziom spada do zera po powrocie do domu, natomiast u kobiet utrzymuje się aż do momentu zaśnięcia.

Zespół przewlekłego zmęczenia objawia się przez dolegliwości takie jak: bóle mięśni, głowy i gardła, powiększone węzły chłonne, długo nie ustępujące zmęczenie nawet po niewielkim wysiłku, nie mający żadnych medycznych przyczyn stan podgorączkowy, niewytłumaczalna słabość mięśni i zaburzenia neuropsychiczne. Za podstawowe kryteria uważa się obecnie:

  1. Długotrwałe (ponad 6 miesięcy) niewyjaśnione, co do przyczyny zmęczenie (nie jest ono związane z przymusowym leżeniem w łóżku, długotrwałym wysiłkiem).
  2. Zmęczenie to powoduje zmniejszenie aktywności ruchowej w dzień o ponad 50% i ma ściśle określony początek w czasie.

Problem polega na tym, że nadal na chorobę tę nie ma żadnych leków; jedynym ratunkiem jest… zrezygnowanie z uciążliwej pracy.

Zrezygnowanie z pracy dla wielu osób nie jest jednak łatwe. Okazało się, że od nadmiarowej aktywności można się uzależnić. Pracoholizm (uzależnienie od pracy; ang. workaholism) – rodzaj uzależnienia psychicznego, objawia się obsesyjną i wewnętrzną potrzebą ciągłego wykonywania pracy, kosztem innych czynności, również rodziny, snu i odpoczynku. Jednym z jego głównych haseł jest: „Jeśli nie wiemy, po co to robimy, to przynajmniej róbmy to szybciej.” Pracoholikami zostają przede wszystkim osoby zwykle pilne, perfekcyjne, ale i niepewne swego, nieśmiałe, niedowartościowane, bojące się otoczenia, podchodzące z obawą do swojego talentu, spontaniczności, czy fantazji. Sam zainteresowany zazwyczaj nie ma świadomości, że popada w nałóg. Działa w stanie psychicznego przymusu. Praca jest dla niego ponad wszystko, nie potrafi bez niej żyć. Jest gotowy dosłownie oddać życie za pracę.

W skrajnym przypadku z nadmiaru pracy i braku odpoczynku rzeczywiście można umrzeć. Nagła śmierć w wyniku przepracowania i stresu, najczęściej spowodowana wylewem albo zawałem otrzymała nazwę karōshi (albo karoushi, karoshi jap. – śmierć z przepracowania) Zważywszy na charakterystykę kulturową nie dziwi fakt, że termin ten ma właśnie japoński rodowód. Po raz pierwszy pojawił się w 1969 roku, kiedy to 29-letni pracownik jednej z największych japońskich gazet zmarł nagle po wylewie krwi do mózgu. Śmierć z przepracowania spotyka nagle, wydawałoby się zdrowych ludzi, w okresie pełnej aktywności zawodowej. Objawów praktycznie brak. Osoby, które dotyka karōshi, czują się świetnie, mają plany, podejmują wyzwania, nie wykazują objawów drastycznego przepracowania (gdyż skrywają je nawet przed samymi sobą). Wiadomo jednak, że dotyka osoby, u których wystąpiło sprzężenie nadciśnienia i miażdżycy z bardzo silnym przeciążeniem pracą. Szacuje się, iż rocznie z przepracowania umiera nawet 30 tys. Japończyków. Według szacunków, aż jedna trzecia wszystkich przypadków śmiertelnych zawałów serca, udarów mózgu i wylewów japońskich mężczyzn i kobiet w sile wieku jest skutkiem nadmiaru pracy, stresu i braku odpoczynku. We wszystkich przeanalizowanych przypadkach karōshi w Japonii w latach 1974-1990 śmierć dotykała osób pracujących ponad sześćdziesiąt godzin w tygodniu, mających ponad pięćdziesiąt nadgodzin w miesiącu i niewykorzystaną ponad połowę urlopów. Karōshi nie dotyka szarych pracowników, ale przeważnie ludzi sukcesu. Ofiarą karōshi stał się nawet premier Japonii, Keizō Obuchi.

Rząd Japonii zapowiedział walkę z karōshi. Jednak, ponieważ tradycja japońska szanuje osoby lekceważące śmierć, w świadomości Japończyków karōshi stała się dowodem na bycie człowiekiem sukcesu i stanowi powód od dumy dla rodziny. W swoisty sposób jest nawet modne posiadanie w rodzinie kogoś, kto zmarł z przepracowania. Dodatkowo rządowe rekompensaty pieniężne, jak na odszkodowania japońskie, bardzo wysokie wzmacniają tą tendencję.

W Japonii zidentyfikowano również samobójstwo z przepracowania zwane karo-jisatsu.

Nie wiadomo ile osób umiera z przepracowania w Polsce. Jednak szerzący się ostatnio w naszym kraju kult pracy, wysiłku i bezsensownego trwonienia energii stwarza szanse na dogonienie Japonii. Do szpitali neurologicznych i kardiologicznych trafiają coraz młodsi pacjenci, którzy padli „w biegu”. Badania wykazują też, że Polacy na tle Europy pracują najdłużej. Wielu z nich przyznaje, że po powrocie z pracy do domu czuje się na tyle wyczerpana, że zmusza się do wykonania najprostszych czynności domowych.

Z psychologicznego punktu widzenia za nadmiarową aktywnością kryje się brak pewności siebie i kompleks niższości. Człowiek, pragnie czynem dowieść światu swojej wartości. Robi wszystko, aby zasłużyć na szacunek, uznanie, miłość. W gruncie rzeczy pragnie dowieść przede wszystkim samu sobie, że na to wszystko zasługuje. Człowiek, który jest w harmonii z samym sobą nie musi niczego nadrabiać wzmożoną aktywnością. On po prostu jest.

Ta umiejętność bycia została zagubiona w toku gorączkowej aktywności, aby być na przedzie lub dogonić tych, co na przedzie. W Polsce np. stale słyszymy, czytamy, że musimy dognić przodujące kraje Europy, a to w tym, a to w tamtym. Słowo „być” pojawia się w Europie tylko w zawiłych pracach egzystencjalnych filozofów. Nadmiarowa aktywność pokazuje, że nie umiemy być, umiemy tylko gonić za byciem, które ma być. Zamiast czerpać radość z tego, co jest, wyczerpujemy się w pogoni za tym, czego nie ma.

Przesadna aktywność, jak wszystko, co nadmiarowe wymaga skorygowania, zrównoważenia poprzez odpowiednią przeciwwagę, czyli odpowiednią dawkę lenistwa. Tylko właściwie praktykowane lenistwo może nas wyzwolić z okowów bezsensownej, nadmiarowej, aktywności, szkodliwej dla nas i środowiska. Szczególnie sprzyjający praktyce jest czas letnich wakacji, a odpowiednie do praktyki miejsca to piaszczyste plaże, kolorowe łąki, pachnące lasy.

Autorem (archiwalnego) artykułu jest Krystyna Kozikowska-Koppel.

Zdobywanie pracy (część 48) – Finał, czyli rozmowa kwalifikacyjna (9 porad)

Praca, jaką wykonałeś do tej pory, doprowadzi Cię do spotkania z menadżerem. Zostaniesz zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną. Dlatego niezależnie od tego, czy masz w swojej bazie 20, czy 120 firm, musisz dokładanie wiedzieć, gdzie (firma) i do kogo (osoba) aplikowałeś. To bardzo ważne. Wiele osób, które zapraszamy na rozmowy kwalifikacyjne nie kojarzy faktów. Nie wie, do kogo wysłało swoje CV, w odpowiedzi na jaki anons. I jest to powszechne. Nie muszę dodawać, że robi także złe wrażenie. Bo czy jest coś gorszego dla właściciela firmy niż lekceważenie ze strony kandydata? A tak można to rozumieć. „Nie wiem co, kto i gdzie, ale chcę dostać swoje” – sporo arogancji i buty. Nie postępuj tak. Jeśli wykonałeś pracę, nie pozwól, by przez głupie zachowanie uległa ona zniszczeniu. Twoim obowiązkiem jest znać firmy, do których aplikujesz! I dlatego jeśli ktoś z nich zadzwoni, by zaprosić Cię na rozmowę, będziesz doskonale wiedział, kto i skąd dzwoni. Czytaj dalej

Zdobywanie pracy (część 47) – Podsumowanie 2 ścieżek

Zdobywanie pracy na rynku ukrytym to tak naprawdę balans między Ja a ONI oraz między dawaniem i braniem. Po to, by odnieś na nim sukces musisz zacząć od siebie. Zobaczyć kim jesteś. Jaki masz potencjał. To pytanie o umiejętności i predyspozycje. Tylko w ten sposób odpowiesz na pytanie: jak Ty jesteś w stanie wzbogacić życie innych ludzi? Co możesz im wartościowego dać od siebie? Jakie korzyści zaproponować? Zaczynasz od JA, kończysz na MY.

Idąc dalej. Najpierw dajesz coś od siebie, po to by coś wziąć dla siebie. Dajesz korzyści, ale tylko tym osobom i organizacjom, które Ty wybrałeś, i w których Ty chcesz pracować. Nie dlatego, że jesteś butny czy arogancki – ale dlatego, że masz prawo dokonywania wyboru i nie jesteś skazany na wykonywanie pracy, której nie lubisz lub na tkwieniu w warunkach, które Cię niszczą. Masz moc kształtowania swojego przeznaczenia oraz tego, jak przejdziesz przez życie. Szkoda czasu na to, by się bać. Szkoda życia na to, by koncentrować się tylko na sobie i swoich potrzebach. Trzeba zachować równowagę. Jak linoskoczek.

Do tej pory ukazały się następujące artykuły:

Zdobywanie pracy (część 46) – Ścieżka Ziejącego Smoka

A co z tymi, którzy nie posiadają komfortu spokojnego działania? Muszą szybko zdobyć pracę. Niektórzy z nich są z tego powodu całkiem zadowoleni, bo działają efektywnie jedynie w sytuacji skrajnej. Inni popadają w depresję lub bierność czując, że zadanie przed jakim stoją ich przerasta. I jednym i drugim konieczna do realizacji zadania jest energia. Będą jej potrzebować sporo w krótkim czasie. Dlatego ścieżka na jaką wejdą nazwana została ‚Ścieżką Ziejącego Smoka’. Trochę śmieję się z tych nazw – ale zrozumiałem, że wielu osobom pozwalają one ustawić się we właściwy sposób do sprawy. Jest w tym humor i możliwość identyfikacji z pożądanym zachowaniem – czerpania energii z symbolu. Żeby szybko osiągnąć na tej drodze sukces, trzeba się naprawdę napracować. Ale warto.

Czytaj dalej

Zdobywanie pracy (część 45) – Kiedy Ścieżka Niezachwianej Pewności może nie zadziałać?

Dzisiaj wyjątkowo krótko. Może przez fakt, iż jestem już bardzo zmęczony i potrzebuję wypoczynku? Do rzeczy jednak. Pierwsza ścieżka już za nami. Nie jest ona trudna ani skomplikowana. Wymaga jedynie od podróżującej nią osoby cierpliwości i konsekwencji. Jest też bezpieczna. Podróżując nią nie doświadczasz bowiem aż tylu negatywnych emocji i tkasz tkaninę swoim rytmem. Bardzo pewnie.

A jak wygląda druga ze ścieżek? Zanim przejdę do jej omówienia dwie uwagi. Czytaj dalej

Zdobywanie pracy (część 44) – Kiedy usłyszysz NIE

Nikt z nas nie lubi, kiedy mu się odmawia. To fakt. Co jednak począć, kiedy tak się zadzieje na ścieżce, którą podążasz? Zdarzenie to powinno Ci pokazać, że odniosłeś mały sukces. Ktoś przeczytał to, co napisałeś i zadał sobie trud odpowiedzenia Ci. A to w dzisiejszym świecie bardzo dużo. W żadnym więc wypadku nie skreślaj tego kontaktu ze swojej listy. Wręcz przeciwnie, nawiąż z nim głębszą relację – pisząc np. tak: Czytaj dalej

Zdobywanie pracy (część 43) – Jak przełamać brak zainteresowania moim CV?

Wybrałeś ścieżkę i nią podążasz. Nie wiesz, co jest za następnym zakrętem albo czubkiem najbliższego wzgórza. To tajemnica. Może być tak, że znajdziesz tam swoje miejsce, a może być i tak, że będziesz zmuszony iść dalej. Jak daleko? Nie wiem. Problem nie polega na tym, by czekać – ale na tym, by pozostać aktywnym. Bo czy nie jest fajnie, kiedy masz poczucie wpływu na rzeczywistość?

Co zatem jeśli Twoje przesłanie pozostało bez odzewu? Po prostu spróbuj jeszcze raz. Wyślij swoją aplikację, ale tym razem zmień nieco treść listu i swojego CV lub dołącz np. tradycyjne CV. Być może to podziała na menadżera. Możesz napisać tak:

Przykład treści listu nr 1

Adam Kowalski
Właściciel ABC Sp. z o.o.

Szanowny Panie,

Przed trzema miesiącami przesłałem Panu ofertę współpracy. Nie otrzymałem od Pan informacji zwrotnej. Pozwalam więc sobie ponowić informację tym razem podając dane o sobie w nieco innej formie.

Będę niezwykle zobowiązany za przesłane informacji zwrotnej.

Pozdrawiam,
Bartosz Nestorowicz

Oczywiście upewnij się, że w międzyczasie nic na stanowiskach kierowniczych się nie zmieniło i wysyłaj swoje listy w takiej samej kolejności i z taką samą częstotliwością jak poprzednio – czyli np. 2 na tydzień. W ciągu 6 miesięcy Twój menadżer powinien otrzymać od Ciebie 2 takie informacje. Jeśli dobrze to zrobisz, to przestaniesz być dla niego osobą anonimową. Będzie Cię kojarzył. I jest wielce prawdopodobne, że kiedy pojawi się wakat pierwsze co, to pomyśli właśnie o Tobie.

Co jednak jeśli w dalszym ciągu nie zadziała? Nie zrażaj się, tylko kontynuuj to co zacząłeś. Kropla drąży skałę. Prędzej czy później zdobędziesz to, o co walczysz. Spróbuj kolejny raz i potem kolejny. Jeśli w międzyczasie coś się w firmach zmieni lub wydarzy pokaż, że o tym wiesz i że żyjesz tym. Tak jak w przykładzie poniżej:

Przykład treści listu nr 2

Adam Kowalski
Właściciel ABC Sp. z o.o.

Szanowny Panie,

Właśnie przeczytałem informację o tym, że udało się Państwu pozyskać finansowanie na zakup kolejnej linii produkcyjnej. Cieszy mnie Państwa sukces i tym bardziej chciałbym stać się jego częścią. Będę wdzięczny za uwzględnienie mojej osoby w planach rekrutacyjnych. Dla przypomnienia zamieszczam poniżej dokument (nowa wersja CV) pokazujący korzyści jakie może Pan mieć z faktu współpracy ze mną.

Pozdrawiam,
Bartosz Nestorowicz

Zapewne czytając to, co proponuję masz wątpliwości. Ile razy można się komuś narzucać? Po pierwsze: tyle razy ile Ty uznasz, że warto (choć pewien umiar jest wskazany – po to by nie narazić się na agresję, czy zarzuty o stalking). Po drugie: dlaczego rozmowę o biznesie porównujesz do narzucania się komuś? Czy to nie tak, iż jest to jeszcze jedno z Twoich przekonań, które ograniczają Cię na ścieżce wiodącej do sukcesu? Najczęściej tak właśnie bywa. Sami nakładamy na siebie ograniczenia, które krępują i utrudniają pracę. Wierz mi. Bardzo rzadko spotkasz osobę, która będzie nieuprzejma. O wiele częściej doświadczysz tego, że jesteś rozpoznawany i pozytywnie kojarzony. Będziesz wyjątkiem. Może nawet będą o Tobie opowiadać historyjki. To nic złego. Dzięki temu w końcu postawisz na swoim.

Innym bardzo dobrym powodem do tego, by kontaktować się z pracodawcą są wartości. Coraz więcej firm pisze o nich na stronach internetowych pokazując swoją kulturę organizacyjną. To znakomita sposobność do tego, by pokazać, że je rozumiesz i współdzielisz (pod warunkiem, że tak jest). Często informacje o nich znaleźć można przy misji i wizji firmy. Dlatego możesz napisać również i tak:

Przykład treści listu nr 3

Adam Kowalski
Właściciel ABC Sp. z o.o.

Szanowny Panie,

Zapoznałem się z Państwa kulturą organizacyjną i jestem pod jej dużym wrażeniem. Takie deklaracje jak:

  • poszanowanie przyrody,
  • szacunek dla drugiego człowieka,
  • ciągły rozwój i samodoskonalenie się,
  • oraz kreatywność

są mi niezwykle bliskie. Czuję, że środowisko jakie Pan stworzył w swojej organizacji jest jakby specjalnie dla mnie. Chciałbym stać się jego częścią. To co jestem w stanie pozytywnego wnieść do Pana zespołu opisałem poniżej.

Pozdrawiam,
Bartosz Nestorowicz

Szukaj powodów do prowadzenia korespondencji, a je znajdziesz. A co jeśli otrzymasz odpowiedź odmowną? Wykorzystaj to. Jak? O tym za tydzień.

Do tej pory ukazały się następujące artykuły:

Zdobywanie pracy (część 42) – Ścieżka Niezachwianej Pewności

Przyszedł czas na to, by poskładać wszystkie kroki razem i wejść na ścieżkę realizacji, która zaprowadzi Cię w miejsce Twojej pracy i samorealizacji (oby praca i samorealizacja w tym przypadku były znaczeniowo tożsame). Do wybory masz dwie drogi. Pierwszą podążysz wtedy, kiedy masz komfort działania. Możesz pozwolić sobie na dłuższe poszukiwania. Drugą wybierzesz, jeśli grunt pali Ci się pod nogami. Dzisiaj zacznę od tej pierwszej, nazwanej przez mnie Ścieżką Niezachwianej Pewności. Czytaj dalej

Zdobywanie pracy (część 41) – Poczta Polska, czyli nieoczywisty sprzymierzeniec

Dzisiaj będzie krótko, ale merytorycznie – czyli napiszę o drugim sposobie komunikowania się z menadżerem. Jeżeli zrezygnowałeś z e-maila i po to, by wysłać swoje CV wybrałeś sposób tradycyjny (list) – możesz pozwolić sobie na bogatszą treść. Już sam fakt otrzymania takiej przesyłki będzie na tyle niezwykły, że adresat poświęci parę sekund więcej na to, by przeczytać otrzymaną korespondencję. To daje sporo możliwości związanych z kreowaniem wiadomości oraz swojego wizerunku. Dlatego możesz napisać na przykład tak: Czytaj dalej

Zdobywanie pracy (część 40) – Wiadomość, czyli jak otworzyć sobie drzwi

Niezależnie od tego, jaki sposób komunikacji z manadżerem wybierzesz, pozostanie Ci do rozstrzygnięcia jedna kwestia. Wysyłasz samo CV bez komentarza, czy też decydujesz się na dodanie kilku słów? Trudno powiedzieć, co jest lepsze. Osobiście jestem zwolennikiem tej drugiej opcji, choć zrobisz jak będziesz uważał za stosowne. Na wszelki wypadek podam Ci sposób, w jaki możesz to uczynić.

Jeżeli decydujesz się na drogę e-mailową, to tekst powinien być krótki i konkretny. Może brzmieć np. tak: Czytaj dalej

Zdobywanie pracy (część 39) – Czas na pierwszą akcję

Masz już wyselekcjonowane co najmniej dwie firmy, w których chciałbyś pracować. Jeśli jest ich więcej, to nic nie szkodzi. Wiesz, co chcesz im zaproponować, oraz kto może być tym zainteresowany. Udało Ci się zidentyfikować konkretne osoby, ustalić jakie funkcje pełnią w organizacji oraz jakim adresem e-mailowym dysponują. To dużo. Nie pozostaje Ci nic innego, jak przesłać im Twoje CV. Jak możesz to zrobić? Czytaj dalej