Ziarnko pieprzu. Straciłem pracę. Jestem na bruku… (Ćwiczenie 4)

Na zmieniającym się obecnie bardzo dynamicznie rynku pracy poszukiwanie prace rzadko jest jednorazowe i taka konieczność może nadejść w każdej chwili bez ostrzeżenia. Np. pracodawca, który nie zgłaszał żadnych zaostrzeń co do naszej pracy informuje nas, że nie przedłuży z nami umowy. Może nam w takim układzie podać powód lub nie, gdyż nie ma takiego obowiązku. Generalną zasadą jest, że przyczynę wypowiedzenia umowy o pracę pracodawca musi podać w przypadku umowy zawartej na czas nieokreślony. W przypadku umów terminowych taki obowiązek na nim nie ciąży. Może więc być tak, że pomimo pozytywnych wypowiedzi skłaniających pracownika do myślenia, że przedłużenie umowy jest tylko kwestią formalności dowie się on na koniec, że nie zostanie ona przedłużona bez żadnego uzasadnienia. Jeśli natomiast przyczyna zostanie podana, może nie mieć ona nic wspólnego z rzeczywistym, nie zawsze racjonalnym powodem. Istnieje wiele przyczyn, z których możesz nie otrzymać kontynuacji umowy lub zostać nagle zwolniony, wyrzucony, pozostawiony na bruku – czasami w całkowitej sprzeczności z zasadami, jakie oficjalnie głosi pracodawca.

Pierwszą reakcją na taką sytuacje jest gniew, czasami bardzo gwałtowny. Bywa, że przekształca się on w otrzeźwiające rozczarowanie, co do tego jak w danym miejscu pracy traktuje się ludzi, często w sposób niezgodny z wcześniejszymi deklaracjami. Wielu jednak tak potraktowanych pracowników trwa w swoim gniewie przez resztę życia. Nie potrafią wybaczyć swojej pracy jak bardzo zawiodła ich oczekiwania i nadzieje. Gniew płonie w ich wnętrzu jak ogień, który stopniowo ich pochłania i niszczy ich życie. Dlatego warto nauczyć się jak postępować w takiej sytuacji, jak przekształcić swoje doświadczenie w życiową mądrość i żyć dalej.

Jeśli zostałeś (w Twoim poczuciu) niesprawiedliwie potraktowany przez pracodawcę, ważne jest po pierwsze, abyś uwolnił się od negatywnych emocji – m.in. dlatego, że będą one rzutowały na każdą kolejną twoją relację z potencjalnym pracodawcą. Po drugie ważne jest, abyś uświadomił sobie ukryte w tym własne dobro, co na początku może Ci się wydawać zupełnie nielogiczne i budzić opór.

  1. Zacznij od uwolnienia swoich emocji. Dopóki ich nie uwolnisz, będą zatruwały Twoje dalsze działania, zniekształcały widzenie siebie i otoczenia, wpływały na decyzje. Możesz opowiedzieć o tym bliskiej osobie, choć niewiele osób bez psychologicznego wykształcenia potrafi pomóc w wyzwoleniu się z emocji. Bądź ostrożny, bo taka rozmowa może Cię jeszcze bardziej nakręcić lub stłumić emocje. Możesz skorzystać z pomocy psychologa, co jest optymalnym rozwiązaniem, szczególnie jeśli nie masz doświadczenia w uwalnianiu się od negatywnych emocji. Dobrą formą jest też napisanie listu do pracodawcy, w jakim szczerze piszesz, jak się czujesz. UWAGA! Listu nie wysyłaj, ani nie zamieszczaj w internecie, bo większość pracodawców nie jest przygotowana do jego odbioru. Być może będziesz potrzebował napisania kilku listów zanim poczujesz, że jesteś od emocji wolny. Wolny natomiast jesteś od nich wtedy, kiedy już Cię to „nie rusza”, a nie wtedy, gdy o tym napisałeś lub opowiedziałeś, jednak dalej odczuwasz dyskomfort.
  2. Weź na siebie odpowiedzialność, czyli uświadom sobie, że sam się na tą pracę zdecydowałeś, nawet, jeśli była to jedyna praca, jaką Ci wtedy zaoferowano i miałeś pusty portfel. Zdecydowałeś się ją przyjąć i wykonywać w taki, a nie inny sposób.
  1. Użyj rozumu, aby rozpoznać własne złudzenia, czyli uświadom sobie błędy w swoim postrzeganiu i rozumowaniu. Jest to najtrudniejszy etap, tym trudniejszy, że mimo czasem oślepiającej oczywistości przyczyny błędnego myślenia pogrążone są głęboko w mrocznej dziedzinie potrzeb emocjonalnych, które bywają nieracjonalne i wszelkimi sposobami bronią się przed rozwianiem (zapewniających komfort psychiczny) łatwych iluzji.

 

Możesz w tym celu posłużyć się pewną formułą:

Formuła

Myślałem, wyobrażałem sobie, spodziewałem się, że… a tymczasem…

Przykłady

Wyobrażałem sobie, spodziewałem się, że pracodawca doceni moją kreatywność, a tymczasem wygląda na to, że on chciał mieć osobę wykonującą jego polecenia bez własnych inicjatyw.

Myślałem, że skoro zostaję po godzinach, pracodawca przymknie oko na moje spóźnienia do pracy, a tymczasem on przywiązywał dużą wagę do punktualnego przychodzenia do pracy.

Spodziewałem się, że skoro pracodawca nie zgłasza żadnych uwag, oznacza to, że jest zadowolony z mojej pracy, a tymczasem nie był wystarczająco zadowolony, aby mnie zatrzymać.

Uważałem, że moje kompetencje są duże, a jednak spotkałem zadania, z jakimi nie umiałem sobie poradzić. Starałam się jak mogłem, liczyłem na to, że pracodawca tego nie zauważy, a jednak zauważył.

Bądź szczery względem siebie. Odwołuj się przede wszystkim do faktów.

  1. Uświadom sobie, że jeśli straciłeś pracę, to jakikolwiek nie byłby szczegółowy powód, stało się tak dlatego, że nie spełniłeś oczekiwań pracodawcy, jakiekolwiek by one nie były. Nie oznacza to automatycznie, że coś jest z Tobą nie tak, ani nie stawia Cię to w negatywnym świetle. Nie oznacza też automatycznie, że coś jest nie tak z pracodawcą. Po prostu oznacza, że oczekiwania pracodawcy, a często i Twoje nie były dla Ciebie wystarczająco jasne. Mogłeś się w ogóle nad nimi nie zastanawiać, mylić swoje wyobrażenia z realiami, deklaracje z faktami. Gdyby oczekiwania pracodawcy i Twoje własne były dla Ciebie wystarczająco jasne, z dużym prawdopodobieństwem okazałoby się, że nie są one zgodne, co oznacza, że po jakimiś czasie zacząłbyś się w tej pracy źle czuć i skazał siebie na wieloletnią (być może) mordęgę.

Jeśli szczerze wykonałeś wszystkie ćwiczenia i doszedłeś do tego miejsca, możesz poczuć swoistą wdzięczność wobec pracodawcy, który odmawiając Ci dalszej pracy u siebie – mimo całej nieprzyjemności, z jaką się to wiązało – zaoszczędził Ci czasu i energii oraz umożliwił szybsze wejście na drogę poszukiwania czegoś bardziej dla Ciebie odpowiedniego. Cała sytuacja pomogła Ci też lepiej sobie uświadomić, czego szukać. Teraz jesteś gotowy, aby znaleźć pracę bardziej odpowiadającą Twoim głębokim potrzebom.

Na koniec uwaga: A co, jeśli w toku analizy całej tej sytuacji uświadomisz sobie, że Twoje kwalifikacje nie odpowiadają oczekiwaniom tego pracodawcy lub pewne Twoje cechy i umiejętności psychologiczne nie dość rozwinięte? I tak bywa. Być może będziesz musiał zweryfikować ocenę swoich umiejętności, co bywa bolesne, ale ostatecznie mniej bolesne niż próba kultywowania złudzeń w tej dziedzinie. Staniesz wtedy przed dylematem, czy wejść na drogę dalszej nauki i doskonalenia – co zawsze będzie się wiązało z opuszczeniem pewnej strefy komfortu – czy zrezygnować z ambicji i poszukać stanowiska pracy wymagającego mniejszych kompetencji. Ale to już zupełnie inny temat.

Kategoria : Strefa cienia
  • job24.co

    Witam, zgadzam się, że pierwszym naszym uczuciem po zerwaniu umowy jest gniew i rozczarowanie. Niestety często jest tak, że o swoje niepowodzenia obwiniamy pracodawcę a nie siebie. Pana wpis pozwala na obiektywną ocenę sytuacji.