O sztuce lenistwa (część 2) – Nie samą pracą żyje człowiek (KKK)

Praca zajmuje nam około 1/3 dnia (przy standardowym etacie średnio 40 godzin tygodniowo), nie mówiąc o nadgodzinach. Często wykonujemy ją jeszcze w umyśle długo po wyjściu z niej, szczególnie jeśli spotkaliśmy się z jakimś trudnym zadaniem czy problemem, co powoduje adekwatną mobilizację naszego ciała i umysłu. Do tego należy doliczyć czas na dotarcie do pracy i powrót do domu. Po powrocie, kiedy najchętniej wyłożylibyśmy się wygodnie na kanapie i oddali błogiemu lenistwu, trzeba zadbać o dom, zrobić zakupy, przygotować posiłek, coś wyprać, coś wyprasować, pomóc dzieciom w odrobieniu lekcji, zawieść dzieci na dodatkowe lekcje, umyć samochód, przystrzyc trawnik, ocieplić poddasze czy co tam jeszcze… No cóż, znamy stare przysłowie: „Najpierw obowiązki później przyjemności”.

Wg badania „Budżetów czasu” przeprowadzonego przez Główny Urząd Statystyczny (GUS) statystycznie każdy z nas ma średnio 4 godziny i 39 minut czasu wolnego w ciągu doby – czyli czasu niepoświęconego na pracę i dojazdy, zajęcia domowe czy opiekę nad dziećmi. Tak wygląda statystka. Kto jednak przeznacza codziennie ponad 4 godziny tylko dla siebie? Ile osób w ciągu tygodnia nie ma dla siebie czasu i wypełnia jedynie konieczne obowiązki?

Ale mamy przecież weekendy, jakie pozwolą nadrobić odpoczynkowe zaległości. Jednak część z nas podejmuje pracę zarobkową również w weekendy – 64% respondentów pracujących (oraz 35% całej grupy badanych). Kiedy zatem mamy czas na odpoczynek? Nie w tygodniu, nie w weekendy, bo albo stale albo pracujemy, albo nadrabiamy zaległości domowe? To może urlop? Jednak całkiem sporo ludzi rezygnuje z dłuższego urlopu w nadziei, że wystarczą krótkie wypady wakacyjne lub przedłużane weekendy. W praktyce okazuje się jednak, że nie zapewniają one tego co 2-tygodniowy wypoczynek, w dodatku z dala od służbowego telefonu.

A jeśli nawet mamy wolny czas, to ile z tego czasu przeznaczone jest na wypoczynek pozwalający zrównoważyć skutki codziennej aktywności? Znaczna cześć z nas czas wolny po pracy woli przeznaczyć na wszystko, tylko nie na relaks. Zamiast na jogę, basen czy pójście do parku, po powrocie z pracy siadamy przed komputerem lub telewizorem. Statystyczny Polak spędza ponoć przed telewizorem 3-4 godziny dziennie, czyli… większość swojego wolnego czasu… Daje to jednak tylko złudzenie odpoczynku. Wiele oglądanych przez niego wówczas programów powoduje stres i napięcie. Znaczna część z nich z nich deformuje obraz świata, sprawiając wrażenie, że katastrofy, wypadki, oszustwa, zabójstwa i gwałty są częstsze niż w rzeczywistości. Efektem jest wzrost poczucia zagrożenia i… wydzielanie większej ilości hormonów stresu, co przekłada się między innymi na napięcia i zmęczenie mięsni, wyższe ciśnienie krwi, odkładanie blaszek miażdżycowych w naczyniach krwionośnych, otyłość brzuszną, obniżenie odporności, zburzenia przemiany wapnia. Podobnie, modny ostatnio szczególnie wśród młodszych wiekiem, clubbing, niezależnie od rodzaju muzyki czy charakteru lokalu, odcina nas od naturalnego środowiska i dobowego cyklu aktywności-odpoczynku.

Psycholodzy biją na alarm: prawie w ogóle nie potrafimy odpoczywać, nie mówiąc już o błogim leniuchowaniu! Do gabinetów terapeutów trafia coraz więcej osób przepracowanych, przemęczonych, które od kilku lat nie były na urlopie. Szybkie tempo pracy, ciągła pogoń za większą wydajnością powoduje, że chwile relaksu traktowane są jako coś niewłaściwego, ludzie czują się nie w porządku, kiedy „nic nie robią”. Paradoksalnie odpoczynek zamiast regenerować stresuje. Poczucie nicnierobienia drażni do tego stopnia, że zamiast spokoju, jasnego umysłu i rozluźnienia pojawia się męczące i długotrwałe napięcie. Są nawet tacy, których relaks doprowadza do frustracji, a nawet, w skrajnych przypadkach do furii.

Dla ludzi jest oczywiste, że pracować trzeba się nauczyć, wielu jednak może wydać się trochę dziwne, że odpoczywać też trzeba umieć. Jeśli w człowieku na skutek działań rodziców, otoczenia, a także pracy własnej wykształcą się takie cechy, jak np., pracowitość i skłonność do robienia samych pożytecznych rzeczy, silne poczucie obowiązku – to, co prawda, ma on spore szanse na odnoszenie kolejnych sukcesów najpierw w szkole, a później w pracy, jednak może mu brakować umiejętności przeznaczenia wolnego czasu na odpoczynek i osiągania stanu zrelaksowania koniecznego do głębokiej odnowy własnych sił. Zamiast czerpać radość z sukcesu może się w dążeniu do sukcesu wyczerpywać. Tymczasem, aby zachować zdrowy dystans do wykonywanej pracy i nie dać się zwariować zalecane jest w ciągu dnia minimum pół godziny relaksu. Jeśli żyjemy samą pracą, organizm prędzej czy później upomni się o czas dla siebie.

Autorem (archiwalnego) artykułu jest Krystyna Kozikowska-Koppel.