Zdobywanie pracy (część 28) – Przykład CV opartego na ekstra bonusie (konserwator, ślusarz)

Kolejna kategoria. Jak już wiesz wdzięczna i marketingowa bo … miło jest coś komuś dać. Człowiek obdarowany jest najczęściej zaskoczony i wdzięczny. Inaczej też patrzy na Ciebie. Czy jesteś w stanie dać coś od siebie innym? Menadżerowi? Na pewno. Choć może tego nie widzisz lub o tym nie wiesz.  Czasami to, na co jest popyt wcale nie jest takie oczywiste.

Zaczynamy od omówienia sprawy Bogdana. Jak zapewne pamiętasz z powodu dojazdów do miejsca zatrudnienia tracił sporo czasu i pieniędzy. Wykorzystując moją metodę doszedł do wniosku, że ma fajne kwalifikacje zawodowe oraz doświadczenie, ale nie gwarantują one same w sobie tego, że otrzyma pracę tam gdzie by chciał najbardziej, czyli blisko domu. Potrzebna była inna wartość wyróżniająca jego osobę spośród potencjalnych kontrkandydatów. Udało mu się ją zidentyfikować, a była to dyspozycyjność  (brak rodziny i zobowiązań) oraz właśnie miejsce zamieszkania – dzięki, któremu był w stanie szybko pojawić się na miejscu w razie problemów lub awarii. Zgodnie z zasadą użyteczności sformułował więc przesłanie – mieszkam za płotem i jestem pod ręką. W kolejnym kroku Bogdan zidentyfikował kupca swojej wartości. Był to kierownik produkcji w firmie z udziałem kapitału zagranicznego, zlokalizowanej tuż obok jego domu. Wyszedł z założenia, że osoba ta będzie żywotnie zainteresowana takim pracownikiem. Dokument jaki stworzył wyglądał tak:

Bogdan wykazał się sporą odwagą. To moja opinia. Zdecydował się na to by właśnie tak, a nie inaczej sformułować przesłanie związane z jego wartością. Poszedł na całość. Wielokrotnie spotykam się z sytuacjami, kiedy kandydat nie chce tego robić. Formułuje przekaz o sobie w sposób tak bezpieczny, jak tylko jest to możliwe. Efektem tego jest standardowe CV, które nie zwraca niczyjej uwagi. Nie zapada w pamięci. Czasami trzeba jednak tak jak Maria czy Bogdan zrezygnować z „dobrego i znanego” by zwrócić na siebie uwagę.

Bogdan postawił na swoim.

Jego CV zawierało:

•    stwierdzenie faktu (miejsce zamieszkania)
•    obietnicę określonego profitu (jestem do dyspozycji w każdej chwili)
•    zakres do tej pory realizowanych zadań (pokazuje użyteczność na poziomie przydatności w organizacji)
•    krótką historię zatrudnienia
•    podstawowe kwalifikacje (buduje wiarygodność)
•    podanie powodu zmiany pracy (logiczny i nie przekreślający lojalności).

Czy ryzykował? A jeśli tak, to czym?

Do tej pory ukazały się następujące artykuły:

 

  • Fysio

    Dosyć proste rozwiązanie „mieszkam za płotem”. Ile zajęło mu znalezienie pracy?

    • http://www.nestorowicz.pl/ Bartosz Nestorowicz

      Około 2 tygodni

      • Fysio

        No to gratuluję pomysłowości i determinacji w wyborze takiego kierunku,

      • http://www.nestorowicz.pl/ Bartosz Nestorowicz

        Determinacja. To słowo klucz w procesie zdobywania pracy.

  • Kamil Kałużny

    Świetne cv. Mam pytanie techniczne: co wtedy, gdy upragniona praca jest blisko, tak, że mógłbym chodzić do niej „w kapciach”, mam wszelkie potrzebne umiejętności i spore doświadczenie, jednak napotykam pewien problem: mianowicie brama. Brama, przez którą nie mogę wejść ze swoim cv, aby spotkać potencjalnego pracodawcę twarzą w twarz i upewnić się, że ono do niego rzeczywiście dotarło? Czy jest jakiś sposób na sforsowanie tej przeszkody, przekonanie ochroniarza że wolałbym zanieść cv osobiście?

    • DariaAleksandra

      Dobre pytanie. Z jednej strony może nie ma co się obawiać przekazania cv przez osobę trzecią…ale jak sobie teraz tak o tym myślę, to ja sama chyba wolałabym faktycznie spotkać się oko w oko z przyszłym (być może) pracodawcą bo wtedy może zadać jakieś dodatkowe pytanie i dzięki temu jest możliwość „zareklamowania” mu się w jak najlepszy sposób. Tylko właśnie, jak tego dokonać, gdy wydaje się, że nie ma takiej opcji?

      • Jaro Szlachcic

        Generalnie, osoby trzecie warto ‚użyć’ tylko wtedy jak jest pewność, że nas polecą lub uwiarygodnią (znam tę osobę, zobacz jego cv, warto..itp.). Są oczywiście wyjątki, ale marginalne. W większości wypadków najwięcej osiągniesz starając się dotrzeć bezpośrednio do osoby decyzyjnej, odwiedzialnej za zatrudnienie, np. do managera. Działy kadr też od biedy mogą być, ale to nie to samo.

      • DariaAleksandra

        Fakt, najlepiej bezpośrednio, choć niestety nie zawsze jest taka możliwość. W każdym razie warto powalczyć.

    • Łukasz Horyzont

      Można bardzo łatwo to zrobić. Jest kilka sposobów. Mój ulubiony jest taki: Wcześniej trzeba namierzyć kogoś z działu kadr. Najlepiej na stronie firmowej, ewentualnie na portalach społecznościowych typu linkedin lub goldenline. Jak się nie da tak, to można zadzwonić na centralę i poprosić o imię i nazwisko osoby od rekrutacji „bp mam przesyłkę do tej Pani”. Wtedy albo wysyłasz CV pocztą (już jest dobrze, bo ktoś kto dostanie tak zaadresowaną kopertę to na pewno zwróci uwagę), a jak jesteś bardziej odważny to jedziesz z tą przesyłką do firmy, na stróżówce mówisz, że masz przesyłkę dla Pani/Pana X i prosisz o przepuszczenie. W żadnym przypadku nie informujesz ludzi ze stróżówki, że idziesz po pracę – bo ONI zrobię wszystko, aby ci się nie udało. Polecam ten sposób.

      • Kamil Kałużny

        Bardzo dziękuję, na pewno wypróbuję za jakiś czas, nie miałem pojęcia, że to może być takie proste!

    • http://www.nestorowicz.pl/ Bartosz Nestorowicz

      Kamil. Łukasz zaproponował pewne rozwiązania. Ja dodałbym kolejne. Po pierwsze poprosił o pomoc sekretarkę. Po drugie używając np.: Goldena zidentyfikowałbym kierownika działu w jakim chciałbym pracować i jemu przesłał swoje cv. I dopiero potem próbował się z nim spotkać. O tym wszystkim za parę tygodni w artykułach ponieważ temat jest obszerny.

      • Kamil Kałużny

        Dziękuję, fajnie wiedzieć, że jest to do zrobienia.

  • Stefan Lubiński

    W naszych czasach naprawdę ważne jest to, żeby wykazać korzyści jakie może mieć z nas pracodawca. Dyspozycyjność jest już w ogóle jednym z najbardziej pożądanych atutów!

    • http://www.nestorowicz.pl/ Bartosz Nestorowicz

      Stefan. Unikałbym takich stwierdzeń, że co jest bardzo pożądane. Dyspozycyjność, wiek, wykształcenie itd. To może bowiem prowadzić do tworzenia się fałszywego wyobrażenia na temat rynku pracy oraz przekonań typu – by zdobyć pracę muszę być dyspozycyjny. To nie do końca nieprawda. Czasami musisz, a czasami nie.