Zdobywanie pracy (część 25) – Przykład CV zbudowanego wokół „rynku” (nauczyciel)

Pora na coś mniej oczywistego. Jesteś już na to przygotowany. Może to, co dzisiaj zaproponuję wyda Ci się zbyt skrótowe lub dziwne, ale zapewniam Cię, że działa. O ile w poprzedniej prezentacji Bartek pokazał swoje aktywa rynkowe i w ten sposób uciekł od porównywania go z innymi, o tyle Ania pokaże dzisiaj potencjał. Potencjał – czyli coś czego nie ma, choć może być oszacowany.  I wyceniony.

Ania jak zapewne pamiętasz jest nauczycielem. Wydawać by się mogło, że ma ona niewielkie pole manewru na rynku pracy i skazana jest na to, by do końca życia realizować się tylko i wyłącznie w tym zawodzie. Tymczasem Ania pokazała, że jest w stanie powalczyć o pracę z bardzo dobrym skutkiem bazując na kategorii „rynek”. Czy nauczyciel może mieć rynek? W sensie dosłownym nie. Bo przecież nie na tym polega jego praca. W sensie potencjału tak. Są nim dyrektorzy szkół i nauczyciele jakich Ania poznała w ciągu kilkunastu lat pracy w zawodzie. To spora grupa ludzi, którzy mają swoje potrzeby. Tam gdzie są potrzeby, tam są produkty, a więc i pieniądze.

Jakie korzyści (zasada użyteczności) w związku z tym może zaoferować potencjalnemu pracodawcy Ania? Przede wszystkim szybkie i skuteczne dotarcie do stosunkowo sporej liczby nauczycieli i dyrektorów. Zna ich wszystkich osobiście. Do wielu innych może dotrzeć korzystając z rekomendacji i poleceń. A to nie wszystko. Dzięki temu ma pośrednią lub bezpośrednią możliwość dotarcia ze swoim komunikatem, produktem czy usługą do olbrzymiej liczby dzieci, młodzieży oraz ich rodziców. Dla menadżera, który prowadzi biznes związany ze szkołami (podręczniki, pomoce dydaktyczne, catering itp.) taka korzyść będzie bardzo ważna. I tak od razu mamy odpowiedź na pytanie trzecie, dotyczące tego kto kupi to, co Ania ma do zaproponowania (zasada kupca).

Poniżej to jak Ania poradziła sobie z zadaniem.

Bardzo skąpo, ale na temat – jak powiedział jeden z menadżerów, do którego dotarła ta aplikacja.  Ania przygotowała CV, którym zainteresowało się sporo osób. Co przyciągnęło ich uwagę?

Przede wszystkim:

  • wartość, którą Ania posiada (osobiste znajomości),
  • korzyść jaka z tego wynika dla pracodawcy (możliwość wykorzystania owych znajomości w procesie sprzedaży),
  • bardzo lakoniczne, lecz przemawiające do wyobraźni CV.

Ten przykład jest bardzo ciekawy, ponieważ obrazuje dwie rzeczy. Po pierwsze w konfrontacji z korzyścią jaką może otrzymać menadżer, wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Mam na myśli szczegółową historię pracy, wiek, miejsce zamieszkania, płeć itd. Zamiast dwóch lub trzech stron pisania, do tego by zwrócić na siebie uwagę wystarczy jedna połowa strony. Ale dobrze napisana i celnie zaadresowana. Trafiająca prosto w czyjeś potrzeby.

Po drugie jest to przykład szerokiego i otwartego podejścia do własnych aktywów. By je zidentyfikować musisz wyjść poza swoje przyzwyczajenia, czy perspektywę jaką na co dzień się posługujesz. Dostrzec, że to co robisz, potrafisz lub gdzie jesteś generuje całe mnóstwo możliwości. Spora z nich część umyka uwadze ludzi, którym wydaje się, że nie wiele mogą. Są tak przywiązani do jednego miejsca i sposobu myślenia o sobie, że nie mieści im się w głowie to, że zamiast się czołgać, mogą latać.

Pamiętaj. Wiele z tego co jesteś w stanie osiągnąć na rynku pracy zależy od kreatywności i odwagi.

Do tej pory ukazały się następujące artykuły:

  • Jaro Szlachcic

    Podoba
    mi się tak pokazna perspektywa. Myślę, że mało który nauczyciel tak
    spogląda na swój potencjał. Bardzo twórczo, rzeczowo. Jakie ma szanse ta osoba na znalezienie pracy? Spore. Na pewno dostanie/dostała swoją szansę. Oczywiście to jak się
    odnajdzie w takim ‚biznesie’ potem, to już zależy od niej.

    • http://www.nestorowicz.pl/ Bartosz Nestorowicz

      Ważna sprawa. Trzeba mierzyć siły na zamiary. I dlatego warto w cv pisać to z czym się wewnętrznie zgadzasz. Bez spójności nie ma efektów.

  • Sylwia Kałużna

    Świetne to cv, Ania trafiła w punkt. Chyba po tym artykule usiądę nad swoim, bo jest rozpaczliwie szablonowe i mało konkretne. Z uwagi na zawód (higienistka stomatologiczna) też pozornie mam wąskie pole manewru. Ale teraz wiem, że naprawdę tylko pozornie.

    • Jaro Szlachcic

      Może i wąskie pole manewru, ale akurat pomocy stomatologicznej to chyba z czasem coraz więcej będzie potrzeba. Obserwuję to po wzroście iczby gabinetów stomatologicznych. A tak z innej strony, mogłabyś zatytułować swoje CV „Kocham czystość i higienę. Sprawdzę się wszędzie tam gdzie ma być porządek.” – tak trochę pół żartem, pół serio, ale można o tym w takich kategoriach pomyśleć.

      • Sylwia Kałużna

        Niezły pomysł, możliwe że wykorzystam.

    • http://www.nestorowicz.pl/ Bartosz Nestorowicz

      Sylwia,
      Do dzieła więc. Fajnie mi słyszeć, że to co prezentuję inspiruje do działania innych. A co do higienistki stomatologicznej to tylko jedna z bardzo wielu etykietek. Możesz nimi żonglować do woli.

      • Sylwia Kałużna

        Plus 100 do motywacji :)

  • DariaAleksandra

    Zgadzam się, trzeba umieć ocenić swoje możliwości i potencjał. I najważniejsze w tym wszystkim, jak zostało w artykule podkreślone, należy wykazać korzyści, jakie ja jako potencjalny pracownik mogę komuś dać.

    • Jaro Szlachcic

      Zgadzam się Daria, ale warto też nie zapominać i jasno artykułować, że JA jako pracownik też chcę mieć korzyści – śmiało i odważnie: chcę się rozwijać, dobrze zarobić, poszerzyć kontaktu, etc a w zamian daję swój czas, umiejętności, siły. Takie myślenie przyda się potem na rozmowach kwalifikacyjnych, lub na rozmowach po okresach próbnych. Pomaga wypracować pewność siebie – żeby się nie okazało, że żyjemy tylko korzyścią dla pracodawcy. Artukuł dotyka głównie sposóbu zdobycia pracy, i wykazanie korzyści jest dobrze podkreślone. Natomiast w szerszych kontekście ważne jest obustronne zadowolenie. W każdym razie ja, wolę pracować w miejscu gdzie obustronne zadowolenie jest możliwe i obu stronom na tym zależy.

      • DariaAleksandra

        No tak, w końcu ja też chcę mieć coś ze swojej pracy, mam do tego pełne prawo i chcę być z niej usatysfakcjonowana.

  • Jaro Szlachcic

    Generalnie, wokół tego „rynku” można bardzo wiele różnych CV napisać (nawet jedna i ta sama osoba), i jak się dobrze przemyśli to będą to prawdziwe i twórcze efekty. W sumie wystarczy pomyśleć o znajomościach, które mamy. Rynkiem np. może być moja społeczność na facebooku – ludzie sprzedają tak lokowanie produktu, pozycjonowanie i wiele innych. Nie mam na myśli, że od razu tak trzeba pracować – chyba raczej wolimy bardziej konkretną pracę – ale chcę tylko pokazać, że jak się chce to można. Tak czy owak, zgadzam się z autorem – warto mieć/nabyć/przepracować świadomość, w czym się jest dobrym, co się ma, co można wykorzystać na rynku pracy.