Zdobywanie pracy (część 13) – Rynek (część 2)

Z poprzedniego artykułu wiesz już, że rynek to korzyść, która bardzo silnie oddziałuje na menadżera. Oczywiście nie na każdego. Szczególnie uwrażliwieni są na nią menadżerowie sprzedaży, rozwoju, dyrektorzy zarządzający, czy właściciele. W mniejszym stopniu osoby pełniące stanowiska np: kierownika ds. administracji i infrastruktury czy IT. To zrozumiałe. By menadżer docenił to, co możesz mu zaoferować musi mieć w tym swój interes, a więc w jakiś  sposób skorzystać na tym, co mu oferujesz.

W przypadku Bartka, który „wystawił” na sprzedaż swój rynek (nie siebie tylko swoje aktywa) sprawa jest oczywista. Pokazał, że to co ma to sieć dystrybucji dla określonego rodzaju towarów. Każdy kto zamierza rozprowadzać swoje produkty w takim kanale dystrybucyjnym może wziąć udział w „licytacji”. Czy byli chętni? Oczywiście. Czy trzeba być handlowcem by zainteresować menadżera tą kategorią korzyści? Nie. Spójrz jak z tym zadaniem poradziła sobie Ania. Od 16 lat nauczycielka wychowania fizycznego i informatyki w zespole szkół w Gliwicach. Ania mówiła: W tym czasie (16 lat) pracowałam w czterech szkołach lub zespołach szkół. Jestem z natury osobą aktywną i przedsiębiorczą. Ciekawą świata i ludzi. Kiedy zastanawiałam się nad swoją karierą zawodową i alternatywami dla niej, zdałam sobie sprawę z tego, że moim atutem jest znajomość środowiska związanego z edukacją. Nie orientuję się wprawdzie w tym jak wyglądają struktury organizacyjne poza szkolą i czym zajmują się poszczególne instytucje tak jak np. delegatura czy kuratorium, ale udało mi się poznać w środowisku wiele wspaniałych osób. Szacuję, że na dzień dzisiejszy znam osobiście około 150 nauczycieli z powiatu gliwickiego oraz 10 dyrektorów szkół. Znając siebie, w parę miesięcy mogłabym conajmniej dwukrotnie zwiększyć tę liczbę, a biorąc pod uwagę fakt, że mogę liczyć na rekomendacje to cztero- lub pięciokrotnie. To spora liczba nauczycieli oraz placówek oświatowych. Tak naprawdę to olbrzymi rynek obejmujący setki nauczycieli oraz tysiące uczniów. W zasadzie mam wszystko to, co niezbędne jest do tego by odnieść sukces w pracy innej niż nauczyciela.

Kto może być zainteresowany ww rynkiem? Wydawnictwa oferujące książki i ćwiczenia dla dzieci oraz nauczycieli. Producenci pomocy naukowych, firmy związane z zaopatrzeniem szkół w sprzęt audiowizualny, firmy szkoleniowe i cateringowe itd. Ogrom możliwości. Lista może być bardzo długa. Ania kreatywnie podeszła do swojego zadania. Przestała myśleć o sobie jak o nauczycielu. Popatrzyła na to co ma w inny sposób. Zdiagnozowała swój potencjał rynkowy i doszła do wniosku, że może być niezależna. Oczywiście w odróżnieniu od Bartka, to co pokazuje Ania to tylko „możliwość”, tym niemniej dla wielu menadżerów bardzo atrakcyjna i kusząca.

Mam nadzieję, że zaczynasz „czuć” temat. Tam gdzie są ludzie, tam zawsze jest rynek na jakiś produkt lub usługę. I nie ma znaczenia czy to „branża” muzyczna, filatelistyczna, religijna czy turystyczna. Jeśli znasz ludzi lub środowisko to masz klucze do rynku, który dla jakiegoś menadżera lub firmy wart jest określone pieniądze. Rynek to silny atut w rozmowach. Wiem, że możesz mieć wątpliwości czy potrafisz POTENCJAŁ obrócić w wynik. Problem nie polega jednak na tym, czy masz wątpliwości, ale na tym czy naprawdę chcesz zobaczyć ile jesteś wart na rynku pracy. Dlatego podejdź do tego swobodnie, z otwartością i kreatywnością na które Cię stać. Nie musisz podejmować w tym momencie decyzji o tym co i jak pokazywać przyszłemu pracodawcy. Po prostu przyjrzyj się swojemu potencjałowi, opisz go, a wynik odłóż. A w następnym tygodniu kolejna kategoria.

Do tej pory ukazały się następujące artykuły:

 

  • Rafał

    Po pierwsze – świetny blog! Dzięki niemu zmieniłem swoje przekonania o procesie rekrutacji. Z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki.
    Jeśli chodzi o rynek ukryty to (chociaż nigdy wcześniej tak na to nie patrzyłem) w pełni zgadzam się, że opisane podejście stwarza bardzo wiele nowych możliwości zwiększenia swojej atrakcyjności na rynku pracy a nawet kreowania potrzeb u potencjalnych „odbiorców” oferty szukającego pracy.
    W przykładach są jednak poruszane przykłady specjalistów. A co jeśli szukającym pracy jest kierownik i to do tego działu technicznego? Teoretycznie potencjalnymi odbiorcami mogliby być prezesi czy kierownicy działów biznesowych, którzy chcieliby zrealizować własne projekty. Czy ma Pan jakieś przemyślenia jak kreować rynek w takim przypadku? I co mogłoby być takim rynkiem? Kierownicy techniczni z innych firm tej samej branży wydają się być raczej konkurencją. Natomiast kierownicy działów biznesowych, dyrektorzy i prezesi innych firm mogą nie do końca być świadomi tego kogo szukają. Myślę o tym już jakiś czas i na razie nie potrafię sobie tego ułożyć…

    • http://www.nestorowicz.pl/ Bartosz Nestorowicz

      Częściowo odpowiem na to pytanie za jakiś czas. Teraz parę refleksji (temat jest zbyt obszerny). Kierownik średniego szczebla w dziale technicznym to osoba, która posiada jeszcze wiedzę techniczną (czasami bardzo szeroką i/lub głęboką) i dopiero nabiera wiedzy i doświadczenia związanego z zarządzaniem i rozwojem zasobami ludzkimi. Dla większości osób na tym poziomie to moment krytyczny w karierze. Czy mam rozwijać się w zakresie wiedzy technicznej czy raczej zarządczej? Odpowiedź nie jest łatwa ale ma kolosalny wpływ na dalszą karierę i strategię postępowania na rynku. A co do samego rynku. To w przypadku stanowisk o które pytasz to dyrektorzy czy prezesi nie muszą być świadomi bo tą świadomość u nich zbudujesz Ty swoim przesłaniem. Aby to zrobić w branży technicznej najlepiej jest stworzyć przesłanie oparte nie tyle na samym rynku ile na innych dwu kategoriach – kwalifikacjach i umiejętności rozwiązywania określonych problemów. Jeśli dobrze to zrobisz może okazać się, że jesteś brakującym „klockiem” w ich łamigłówce. Brakującym czyli niezbędnym. Czego Ci zresztą życzę. Konkretne przykłady już za parę tygodni.

      • Rafał

        Dziękuję za cenną myśl. Faktycznie dobre przedstawienie własnych kwalifikacji i znajomość rozwiązań dla problemów z którymi owi dyrektorzy czy prezesi się borykają wydaje się być kluczowa. Przyznaję, że muszę jeszcze nad tym popracować.

        Nadal brakuje mi spoiwa pomiędzy tak przygotowanym ‚produktem’ a odbiorcą. Bo skąd ktoś będzie wiedział, że ja wiem :-)
        Mówimy przecież o rynku ukrytym.

        To co przychodzi mi do głowy to jakiegoś typu publikacje internetowe – blogi, grupy itp. ale prawdę mówiąc to nie wiem czy do tego się nadaję :-) Poza tym nawet jeśli coś bym opublikował to czy odbiorca to przeczyta?

        Mam zagwozdkę Czekam więc na kolejne odcinki. Postaram się czekać czynnie :-)

      • http://www.nestorowicz.pl/ Bartosz Nestorowicz

        Zaproponuję parę rozwiązań poczynając od tych „bezpiecznych” po te najskuteczniejsze ale dedykowane osobom nie mającym oporów przed bezpośrednim kontaktem z pracodawcą.