Zdobywanie pracy (część 3) – Rynek jawny

Głowę i to, co w niej się znajduje, zostawiam już w spokoju. Potrzeba czasu na to, by zaszły w niej pożądane zmiany. Choć nie byłbym sobą, gdybym nie skorzystał z okazji i od niej nie zaczął. Bo czy zastanawiałeś się, dlaczego tak wiele osób spośród tych, które poszukują zatrudnienia, wyznaje mocno ograniczające poglądy na rynek pracy (jest wysokie bezrobocie, brak pracy, brak ofert dla mnie lub w moim zawodzie itp.)? Gdybym miał odpowiedzieć na to pytanie, to wskazałbym wiele źródeł takiego stanu rzeczy. Jedną z nich jest tzw. jawny rynek pracy. Jawny, czyli widoczny.

Otóż, co robi przeciętny poszukiwacz, kiedy chce zdobyć nową pracę? Włącza komputer i korzystając z internetu przegląda strony zawierające oferty pracy. Niekiedy kupuje też gazety, w których znaleźć jeszcze można takie rubryki jak „dam pracę”. Na tej podstawie wyrabia sobie pogląd na to, co jest na rynku. Ogląda ogłoszenia z danego regionu i porównuje je ze swoim wykształceniem, doświadczeniem czy kwalifikacjami. Najczęściej dochodzi do wniosku, że praca jest – ale akurat nie dla niego. Takie wrażenie ma większość osób, z którymi przechodziłem przez taki proces. Sprawy się tak układają, że odpowiednich ofert w danej chwili i dla danego poszukiwacza jest bardzo mało. Zdarza się więc, że poszukiwacz podejmuje decyzję o przekwalifikowaniu się, bo czytając ogłoszenia dochodzi do wniosku, że np.: z takimi kwalifikacjami miałby większe szanse. Najczęściej (choć nie zawsze) kiedy po uzyskaniu owych kwalifikacji przegląda ogłoszenia, ma takie same poczucie jak wcześniej. Nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem – stwierdza rozgoryczony – i popada w bierność. Jest w tym jakaś przewrotność losu, która sprawia, że to czego chcemy, staje się dla nas nieosiągalne.

Błędem jest jednak wyrabianie sobie opinii o rynku pracy jedynie na podstawie tego, co widzimy w internecie lub prasie. Oprócz bowiem jawnego rynku pracy, jest także rynek ukryty. Jest on zdecydowanie większy i bogatszy, choć przeciętny poszukiwacz nie jest w stanie tego dostrzec. Badania jakie prowadzono w zakresie porównania między nimi, podają wyniki mówiące o tym, że rynek jawny to (w zależności od badania) maksymalnie od 30% do 5% rynku ukrytego. Innymi słowy, na jedno zamieszczone ogłoszenie przypada od trzech do kilkunastu ofert pracy, o których nie wiemy, bo nie są upublicznione. 18 lat w branży rekrutacyjnej mówi mi, że bliższe prawdzie jest te 5%. Oznaczałoby to, że prawdziwe zapotrzebowanie na pracę w naszym kraju jest ogromne, a rynek niezwykle chłonny. Zdolny pomieścić wszystkich.

O powodach, dla których pracodawcy nie decydują się na publikację anonsów oraz o tym, jak poruszać się po rynku ukrytym opowiem za jakiś czas. Teraz chciałbym, abyśmy skupili się na tym jawnym. Jak już wiesz jest on mniejszy, ale po pierwsze widoczny, a po drugie stanowi wprowadzenie do mojej metody zdobywania pracy. I temu właśnie poświęcone będą następne artykuły. Zanim jednak do nich przejdę, krótkie podsumowanie.

Rynek jawny to niewielka część prawdziwego rynku pracy. Jest to rynek oparty o anonse, czyli ogłoszenia o wolnych etatach. Wielką zaletą tego rynku jest to, że łatwo się na nim poruszać. Jako poszukiwacz widzisz bowiem kto i kogo szuka. Stosunkowo prosto jest więc dotrzeć do pracodawcy. Wadą tego rynku jest z kolei to, że:

  • jest mały
  • jest na nim duża konkurencja (osób czytających anonse jest sporo)
  • aby wygrać, musisz spełniać podane w ogłoszeniu wymagania.

Czy to znaczy, że nie warto się na nim koncentrować? W żadnym razie. W kolejnych artykułach opowiem Ci, jak się na nim zachowywać, by znacząco zwiększyć swoje szanse na sukces i pokonać konkurencję. Zanim jednak do tego dojdę jedna prośba. Jeśli wykonujesz Ćwiczenie nr 2, to teraz kiedy wiesz, że to co widzisz (rynek jawny) to jedynie wierzchołek góry lodowej, zobacz i poczuj, ile możliwości jest wokół Ciebie. Postaraj się zbudować w sobie przekonanie, że gdziekolwiek byś nie poszedł, tam czeka na Ciebie praca. Są bowiem miejsca, wolne etaty i pracodawcy, którzy gotowi są Ciebie zatrudnić i docenić. Bogactwo ofert jest w zasięgu Twojej ręki i możliwości. Zmień sposób patrzenia i doświadczaj dobrodziejstw, które z tego płyną.

Do tej pory ukazały się następujące artykuły:

 

  • Szlachcic Jaro

    Czyli wniosek taki, że praca w Polsce jest? Faktycznie dużo prawdy jest w tym, że większa ilość wakatów jest „tajna”, albo niepubliczna. Pewnie część z nich może trafić do kogoś tylko po znajomości, ale duża część…jest do wzięcia.

    • http://www.nestorowicz.pl/ Bartosz Nestorowicz

      Znajomości są ważne ale nie przeceniałbym ich wpływu na efekt końcowy. Ważniejsze od nich wydają mi się wiedza o sobie i zaangażowanie.

  • Physio

    Bartosz, rynek pracy w naszym kraju naprawdę jest zdolny pomieścić wszystkich?

    • http://www.nestorowicz.pl/ Bartosz Nestorowicz

      Wszystkich, którzy tego chcą. Trzeba pamiętać, że nie każdy chce pracować. Z oficjalnych badań wynika, że 2/3 naszych pracodawców ma wolne wakaty. To statystycznie grubo ponad milion miejsc pracy.

  • Dorota

    Zgadzam się, że jest sporo ofert poukrywanych, zwłaszcza w sektorze prywatnym. W korporacjach międzynarodowych często są odgórne założenia co do potrzeb kadrowych, chociaż czasem się zdarza, że jeśli zobaczą w kandydacie wartość dodaną – rozmawiają. Z czego bardzo się cieszę, bo dzięki takiemu podejściu, nie mam poczucia straconego potencjału. Duże znaczenie ma kwestia zaprezentowania się kandydata.