Jaka jest wartość Twojej pracy?

Sądzisz, że Twoja praca nie ma znaczenia? Że, jesteś jednym z wielu takich samych pracowników-trybików? Że, to co robisz lub potrafisz może być zrobione przez kogoś innego? Jeżeli tak sądzisz, to pewnie masz rację. Widać tak postrzegasz swoją rolę w świecie. Czy można inaczej? Kiedy firma staje na skraju bankructwa, a pracownikom grozi utrata pracy, to spogląda się na to co zrobi lider. Ich przywódca. W nim upatrują jakiejś rady i lekarstwa na trapiący ich niepokój. Kiedy przedsiębiorca prowadzi rozległe interesy, a jego działalność jest mocno zdywersyfikowana, spogląda na swoich księgowych i w duchu liczy na to, że się sprawdzą i podołają wyzwaniu nie narażając go na straty czy kary. Menedżer ma nadzieję, że jego zespół zrealizuje założone plany sprzedażowe, a brygadzista, że jego ludzie poradzą sobie z zespawaniem tej nowej konstrukcji tak dobrze, że otrzymają nowe zlecenie.

Wszędzie dookoła otaczają nas ludzie mający wpływ na rzeczywistość, codziennie podejmujący działania i odciskający swój znak na materii świata. Ci ludzie różnią się między sobą i mają inne talenty i umiejętności. Ktoś podejmuje decyzje w imieniu tysięcy innych, ktoś reprezentuje samego siebie. Myślę, że z kosmicznej perspektywy nie różnią się między sobą, każdy bowiem robi to w czym się realizuje. To my sami, stojący blisko nadajemy wagi poszczególnym umiejętnościom i talentom, mówiąc, że to jest ważniejsze lub lepsze od tamtego. Gdy tymczasem to i tamto są częścią jedności, uzupełniającymi się składowymi.  Nie byłoby lidera biznesu, gdyby nie ludzie, którzy realizowali jego wizje. Nie byłoby przywódcy, gdyby nie wsparcie jakie otrzymywał od swoich sekretarek czy sprzątaczek. Naukowiec nie opracowałby nowego leku, gdyby nie laboranci, chemicy, dobrowolni testerzy oraz cały personel medyczny zaangażowany w przedsięwzięcie. Wielcy zawdzięczają swoją wielkość równie wielkim.

Sądzę, że zaczynamy powoli to dostrzegać i uczyć się z tym żyć. Każdy z nas ma określony wkład we wspólny świat. Każdy z nas jest na swój sposób cenny i użyteczny odgrywając rolę w większym planie. Brak jednego z nas jest jak wyrwa w żywym ciele, rana. Talenty mamy inne, ale z perspektywy o jakiej pisałem są tyle samo warte. Jesteśmy sobie równi i dlatego zasługujemy na ten sam szacunek bez względu na to co robimy. To co nas różni to zrozumienie tego, w czym tak naprawdę każdy z nas jest dobry oraz odwaga jaką mamy (lub nie mamy) na to, by podjąć wyzwanie i rozwijać swoje pasje i talenty z korzyścią dla świata.

Wierzę, że wchodzimy w okres kiedy pracownik postrzegany będzie bardziej jak partner do rozwijania wartości niż siła robocza. Zarówno on jak i jego przełożony zdawać będą sobie sprawę z tego, jakimi talentami dysponuje i jak z punktu widzenia organizacji w której pracuje, jest to cenne. Praca zacznie być powołaniem. Możliwością związaną z samorealizacją. Przez pracę ludzie zaczną się wypowiadać w o wiele bardziej świadomy sposób. Stanie się też ona ogólnie dostępna.

Zanim to jednak nastąpi musimy przejść przez etap zawieszony gdzieś między realnym a idealnym, w którym jeszcze nie zrywamy z tym co znamy, ale już powoli doświadczamy nowego. Może być niekomfortowo, źle i bez perspektyw. Trzeba to jednak przepracować otwierając się na siebie oraz innych. Pamiętaj – jesteś indywidualnością pełną talentów i możliwości.