Tiramisu

Działo się to w marcu 2014 r w Civetccie we Włoszech. Zacząłem jazdę na nartach około godziny 9-tej i przed 13-tą poczułem, że zaczynam się odwadniać. Na niebie nie było ani jednej chmurki, a słońce operowało tak mocno, że można było jeździć w koszulce termoaktywnej. W takich warunkach łatwo o przegrzanie. Zjechałem więc do jednej z dolnych stacji. Byłem bardzo głodny, dlatego wziąłem dużą porcję tiramisu. Chodziło o to, by szybko uzupełnić cukry i nasycić nimi organizm. Poza tym im bardziej jestem głodny, tym bardziej skłonny do wyboru potraw wysokokalorycznych. A ta porcja była duża.

Usiadłem na ławeczce w rogu z dala od słońca i przypomniałem sobie o nieformalnej praktyce uważności. Można sprowadzić ją do następującego stwierdzenia – doświadczaj tego co w danej chwili robisz z całą uwagą na jaką Cię stać. Nie ma znaczenia co robisz. Czy jesz, prasujesz, ścierasz kurze czy po prostu sobie idziesz gdzieś przed siebie. Ważne abyś skoncentrował na tym swoją uwagę i jakiś jeden, konkretny zmysł. Najpierw więc, pomimo głodu zacząłem patrzeć na to tiramisu przez jakieś dwie minuty. To pozwoliło mi się uspokoić i rozluźnić oraz wejść w trochę inną rzeczywistość, daleką od otaczającego mnie zgiełku. A potem zacząłem jeść. Powoli. Bardzo powoli. Nie przełykałem, tylko rozpuszczałem małe kawałki deseru w ustach. Tak, że całość zajęła mi około 15 minut. Bardzo prozaiczna rzecz.

Tyle, że do dzisiaj pamiętam tę chwilę i smak. Nie był wybitny. Powiedziałbym nawet, że kiepski i bardzo, ale to bardzo tłusty. Tym niemniej doświadczenie tego zostało już we mnie. Poczułem się szczęśliwy. Było mi dobrze kiedy tak jadłem i koncentrowałem się tylko i wyłącznie na smaku. Wszystko inne gdzieś nagle zniknęło . Ludzie, hałas, otoczenie, nękające mnie wątpliwości i pytania. Byłem sam na sam z tiramisu. Wielki jak ocean spokój i stan zaspokojenia potrzeb.

Dlaczego piszę o tiramisu?

Dlatego, że dzięki uważności mogę delektować się sobą, tak samo jak tym deserem. Dobrze jest widzieć w sobie mocne strony i talenty. Wiedzieć, że są. Mieć pewność, że mam potencjał i jestem kimś, kto jest w stanie wnieść w życie i pracę innych jakąś wartość. To bardzo buduje i dodaje skrzydeł.

Cóż, warto czasami przekroczyć granice i skusić się na niezdrowy deser.

  • Szlachcic Jaro

    Gratuluję doznań.

  • stokrotka

    w zasadzie w dzisiejszych czasach tak bardzo potrzebne są tego typu doświadczenia, bo tak wielu ludzi nie widzi w sobie mocnych stron a tym bardziej talentów… dlatego tym bardziej warto sobie przemyśleć ten wpis pod kontem własnego życia;)

    • http://www.nestorowicz.pl/ Bartosz Nestorowicz

      Chwila na refleksję i zwolnienie tempa.